O delegalizacji


Idea chodzi mi po głowie od ładnych paru lat, ale wreszcie – po wydarzeniach w Zurychu i Poznaniu – odważę się ją wyartykułować:

Czy – po raz pierwszy w historii sportu – nie należałoby ZDELEGALIZOWAĆ jednej z dyscyplin, a konkretnie piłki nożnej? Czy nie byłoby to uczciwsze od utrzymywania tej żałosnej fasady?

Jest tyle innych emocjonujących sportów, których kibice nie mordują się nawzajem i nie równają miast z ziemią. I w których biznesmeni-kryminaliści (dla niepoznaki nazywani działaczami czy sędziami) nie ustalają przy barze, kto zagra, kto wygra i kto na tym przyzwoicie zarobi. A w niektórych dyscyplinach podobno naprawdę liczy się, kto jest faktycznie lepszy. I czasem nawet ten lepszy wygrywa.

Choć z drugiej strony jest całkiem możliwe, że delegalizacja futbolu spowodowałaby dalszy wzrost popularności piłki kopanej jako owocu zakazanego. Na pewno renesans dyscypliny nastąpiłby między Odrą a Bugiem. Już widzę te nielegalne drużyny podwórkowe, awanse i spadki do tajnych lig, podziemne boiska zorganizowane na wzór kasyn ery prohibicji…

A kilku (kilkudziesięciu?) posłów nowej kadencji nosiłoby wpięty w klapę znaczek przedstawiający zieloną piłkę z napisem “Legalize it!”.


Otagowano: , , ,

Kategoria: Słodko-gorzkie