O imiennikach


Ni z tego, ni z owego wspomniało mi się dziś przy obiedzie, jak to niegdyś czteroletnia Młoda była indagowana przez panie przedszkolanki na okoliczność danych personalnych rodziców. Po prostu czegoś tam brakowało w papierach i panie chciały uzupełnić kartotekę.

Wołają zatem Młodą i pytają:

– Jak ma na imię tatuś?

Młoda, na co dzień dość rozgarnięta w nomenklaturze, tu się zacina. Bo co to za dziwne pytanie?! Tata to tata, po co mu jakieś imię?! Nie wie. Żeby naprowadzić dziecko na właściwy trop, panie próbują tricku z abecadłem:

– Może ma imię na A? Może na B?

Młoda kręci głową, literki jakoś nie pasują. A paniom nie starcza cierpliwości, żeby dojść do T. Próbują więc z innej mańki.

– A jak mama mówi do taty?

Tu akurat odpowiedź jest prosta, wiec pada natychmiast.

– Misiek!

I od tego momentu (przebiegłe niczym dwa Sherlocki) panie przedszkolanki zaczynają mnie witać tradycyjnym:

– Dzień dobry, panie Michale.


Otagowano: , , , ,

Kategoria: Słodkie