O literkach


Pewnie większość zna zabawę polegającą na wymyślaniu wyrazów zaczynających się na literę, na którą kończy się słowo podane przez poprzednika. Ot, taka sobie gierka dla zabicia czasu. Uprawiamy ją chętnie podczas długich podróży samochodowych. Ale żeby było trudniej i kreatywniej, wprowadziliśmy zasadę, że wyrazy nie mogą kończyć się na literę “a”.

Zatem jedziemy i gramy. Młoda dostaje trudne zadanie – wyraz na literę “f”. Chwila zastanowienia, wreszcie z tylnego siedzenia pada tryumfalne:

– Foka!

– Nieeee… Przecież “foka” kończy się na “a”… Ale wiesz, kochanie (ambitny tatuś nie przegapi żadnej okazji, by poszerzyć pięcioletniemu dziecku słownictwo), jest bardzo podobny wyraz – tak jak “foka”, ale bez “a” na końcu, wiec może być. No, to jak to będzie – “foka” bez “a”?

Na tylnym siedzeniu zapada cisza. Tatuś próbuje wyjaśniać, jak by to mogło pomóc:

– Wiesz, to taki rodzaj żagla – “foka”, ale bez “a”… No?

I znów cisza. Ale tatuś się nie poddaje:

– No pomyśl – “foka” bez “a” na końcu… No, powiedz: foka.

– Foka.

– Dobrze! A teraz bez “”a”.

Milczenie. Z tyłu dochodzi jedynie chrzęst szarych komórek, próbujących poradzić sobie z ambitną szaradą. Tatuś ostatkiem sił:

– No, kochanie… “Foka”, tylko krócej. Jedna sylaba.

Wreszcie zza tatusiowych pleców pada bezbrzeżnie zdumione:

– MORS?!


Otagowano: , , , , ,

Kategoria: Słodkie