O Seniorze II


Okazjonalnie odwiedza nas Senior II (dla jasności: został oznaczony numerem ze względów porządkowych). A ponieważ nie posiadamy pokoju gościnnego, Senior II instaluje się zazwyczaj w salonie, do którego przylega balkon (uwierzcie mi, ta topografia jest istotna dla dalszego ciągu opowieści). A oto i sama opowieść, która zmrozi Wam krew w żylakach.

Odwiedza nas Senior II, zamieszkuje w salonie, a wieczorem idzie spać snem sprawiedliwego, jak i my wszyscy. Jednakże w środku spokojnej nocy zrywa się wiatr. Jet to ten rodzaj wiatru, który w literaturze zwykł być zwany „niedobrym”. Wiatrowi nie podobają się puste plastikowe skrzynki po kwiatach, które stoją na podłodze balkonu, więc zaczyna nimi poniewierać. Pudła zaczynają fruwać i tłuc w stalową konstrukcję balkonu, czyniąc niewyobrażalny hałas. Potępieńczy dźwięk najpierw budzi Robinową, która zwleka się z łóżka, na palcach wchodzi do salonu, mija łóżko Seniora II, otwiera drzwi balkonowe, wychodzi na zewnątrz i zaczyna się uganiać za fruwającymi skrzynkami.

W tym momencie budzi się Senior II. Słyszy hałas, widzi otwarte drzwi na balkon, więc wstaje, zamyka je i wraca do łóżka. Robinowa dochodzi do ładu z kwietnikiem i chce wrócić do domu. Ale jakoś nie może. Zaczyna zatem tłuc w drzwi i wołać:

– Otwieraj, tu jest zimno, co się wygłupiasz?!

Awantura budzi mnie. Wyłażę z sypialni, wchodzę do salonu i widzę półprzytomnego Seniora II, który siedzi na łóżku z wytrzeszczonymi oczami i mówi przerażony:

– Słuchaj, chyba ktoś jest na balkonie…

Chyba nie do końca mi wierzy, gdy odpowiadam: „Owszem, to twoja córka” i wpuszczam zmarzniętą Robinową do domu.


Otagowano: , ,

Kategoria: Słodkie