O wieściach


Koniec! Zdecydowany! Natychmiast! Niniejszym wprowadzam w domu moratorium na oglądanie telewizyjnych serwisów informacyjnych. Ileż można patrzeć na rzygi, metodycznie uszeregowane według schematu zapewniającego maksymalny rating? No ile?! I ileż można czekać na informację, która w jakikolwiek sposób wzbogaci moją wiedzę o czymkolwiek?

Bo zwykle po kolei idzie tak:

– zakatowane dziecko,

– ksiądz-pedofil,

– Niesiołowski kontra Hoffman,

– Palikot vs. Miller,

– chore dziecko,

– chore państwo,

– egzotyczna katastrofa lotnicza / kolejowa / naturalna,

– na koniec, dla rozluźnienia: żartobliwy felieton na poziomie koszarowym, zdecydowanie z okolic latryny.

Porządek powyższy burzy wyłącznie lokalna katastrofa lub wybory. Co w sumie na jedno wychodzi. W jaki to sposób ten miks ma komukolwiek pomóc poznać i zrozumieć świat?

Mam wrażenie, że serwisy informacyjne w ogóle nie mają ochoty o czymkolwiek rzeczowo informować, ale ich celem nadrzędnym jest najpierw śmiertelnie przestraszyć, a potem zaoferować prymitywną rozrywkę. Jak na rollercoasterze, żadnych stanów letnich.

Pozostawianie najmłodszych przed ekranem, gdy lecą „Wiadomości” albo „Fakty”, powinno się traktować jak znęcanie ze szczególnym okrucieństwem i odbierać prawa rodzicielskie w trybie natychmiastowym. I to nie wina świata, że jest okrutny (choć faktycznie jest), ale macherów od ramówki i słupków oglądalności, którzy te okrucieństwa z lubością celebrują. Bo wtedy wszystko rośnie.

Analogiczna sytuacja jest w serwisach internetowych, ale tam przynajmniej sprawniej i szybciej można przekopać się przez góry szajsu, by znaleźć coś przyzwoitego, czy – przy dużym szczęściu – nawet wartościowego. W serwisie telewizyjnym trzeba po prostu przeczekać, chcąc nie chcąc nasiąkając tym smrodem.

Na szczęście jest jeszcze radio. Z naciskiem na „jeszcze”, bo większość stacji komercyjnych już dawno również stała się ściekiem – i pod względem muzycznym, i informacyjnym. Ale mamy jeszcze radio publiczne – jedyny powód, dla którego można rozważyć opłacanie abonamentu. Bo „Trójka” daje się słuchać, choć tylko w określone dni i o wybranych porach. Ale dzięki Bogu za „Dwójkę” i serwisy IAR-u.


Otagowano: , ,

Kategoria: Gorzkie